(zdjęcia: kwiecień 2003)
W pobliżu najbardziej na północ wysuniętych zabudowań Starościna, przy leśnej drodze do Połęcka, znajdują się resztki niewielkiego cmentarzyka. Niełatwo je znaleźć - są już porośnięte młodym lasem i trudno je dostrzec z leśnej drogi. Gdy po raz pierwszy trafiłem w to miejsce kilka lat temu, była wiosna. Od razu zwróciłem więc uwagę na kwitnące śnieżyczki przebiśniegi (Galanthus nivalis), niebieskie kwiaty barwinka (Vinca minor) i cebulicy syberyjskiej (Scilla sibirica). Poza tym rosną tu mahonia (Mahonia aquifolium) i chroniony bluszcz (Hedera helix), które były przez Niemców często sadzone w tego typu miejscach. Jeżeli spotyka się te rośliny, zwłaszcza razem, to niezawodny znak, że kiedyś był w pobliżu jakiś cmentarz lub zabudowania.
Wiele grobów posiadało kunsztowne ornamenty z motywami roślinnymi, np. gałązki dębu z liśćmi i żołędziami (zdjęcia: z prawej i poniżej). Zdziwiło mnie, że prawie wszystkie groby są malutkie. Z tego co udało mi się dowiedzieć, w pobliskich ruinach zabudowań znajdował się przed wojną szpital (coś w rodzaju hospicjum) dla chorych umysłowo dzieci, które tutaj zapewne chowano. Zresztą obecny budynek Technikum Leśnego w Starościnie był przed wojną sanatorium.
Będąc w takim miejscu ogarnia żal, że podobnie jak wiele pozostałych cmentarzy w okolicy ten także uległ zniszczeniu i zapomnieniu. Jeszcze kilkadziesiąt lat i pewnie ślad nawet nie pozostanie. Ciągle słyszę o nie szanowaniu Polskich miejsc pamięci przez naszych wschodnich sąsiadów. A my - cóż lepszego robimy? ...